Dieta przedstartowa



Poszukującym odpowiedzi na pytanie, co jeść przed startem ciężko udzielić jednej dobrej odpowiedzi. Każdy organizm jest po prostu inny. Najlepiej przetestować różnego rodzaju posiłki na treningach, by opracować swój plan żywieniowy na start.

Na czczo?
Motywacją do podjęcia decyzji o bieganiu często jest chęć zrzucenia kilku kilogramów. To oczywiście dobry wybór, bieganie szybko spala nadmiar tkanki tłuszczowej i rzeźbi całe ciało. Nic jednak z tego nie będzie, jeśli do treningów nie dodamy odpowiedniej diety. Bilans kalorii po prostu musi być ujemny.
Może więc biegać na czczo? Zwolenników biegania na czczo jest niemal tyle samo, co przeciwników. Można znaleźć wiele informacji o tym, że bieganie bez śniadania powoduje szybsze spalanie tkanki tłuszczowej. Wielu naukowców obala jednak tę tezę.
Proponuję przetestować na własnym organizmie możliwość biegania na czczo – jeśli bardzo chcemy schudnąć. Osobiście testowałam takie rozwiązanie. Mam niestety same złe doświadczenia. Przede wszystkim trzeba wyjść na trening z samego rana, zaraz po wstaniu. A to jest ciężkie i forsujące, szczególnie bez śniadania... Organizm jest nierozgrzany, a po niedługiej chwili brakuje paliwa. Naturalnie każdy jest inny, niemniej dla mnie to była porażka. Po wyczerpującym treningu, albo wymagającym starcie w ciągu 20 minut od mety zaczyna mi się poważnie kręcić w głowie, jeśli szybko nie zjem jakiś węglowodanów. Po porannym czczym treningu wracałam do domu na nogach jak z waty, zastanawiając się, czy w ogóle mi się uda wrócić. Do tego te przebieżki nigdy nie były przyjemne, brakowało mi po prostu energii. Czułam, że powłóczę nogami, a ten trening niczego nie niósł poza frustracją i wyczerpaniem. I zupełnym brakiem ochoty na kolejną przebieżkę.

Spalić mięśnie?
Nie każdy biegacz chce schudnąć. Wielu biegaczy biega dla przyjemności, dla wyników, dla formy – każdy ma swój powód. Wśród długodystansowców dość powszechnym problemem jest kwestia, jak nie schudnąć. Dieta po prostu jest podstawą wszystkiego. Spotkałam się z teoriami, że bieganie spala mięśnie. Nie mogę się z tym zgodzić – bieganie średnich dystansów kształtuje mięśnie całego ciała, pozwala spalić nadmiar tkanki tłuszczowej, kształtuje sylwetkę nadając jej gibkości i świeżości. Oczywiście większość długodystansowców to osoby smukłe i szczupłe, ale przecież nie każdy biegający musi od razu biegać maratony. Zatem odpowiednia dieta i odpowiednia intensywność treningu nawet kulturyście przyniesie nieocenione korzyści.

Co zjeść rano?

Każdy biegacz powinien mieć swoje menu, które da siłę bez poczucia ciężkości, a do tego będzie smaczne. Moim sprawdzonym sposobem na dobry trening są: na początek szklanka wody, po chwili dwie grzanki z masłem i miodem a do tego czarna kawa. Tak przygotowuję się do treningów rano. Po 40 minutach jestem gotowa do walki.
Starty zazwyczaj są w godzinach porannych, zwykle zaczynają się przed południem. Przed startem po takim śniadaniu zjadam jednego albo dwa banany. I to wystarcza mi na przebiegnięcie 15 kilometrów. Później muszę dostarczyć organizmowi trochę paliwa.

Bardzo nie lubię startów o 13 lub 14. Brałam w takich udział. To już dla mnie pora obiadowa, organizm jest przyzwyczajony do większej dawki pokarmu, a muszę go ograniczać. Jestem więc głodna, a i poranna świeżość znika, bo jestem po prostu zmęczona czekaniem na start i ogólnym startfieber. Do tego czasu też zdążę już coś konkretnego zrobić, co odbiera mi sporo energii. W takim wypadku sprawdza się większe, pożywniejsze śniadanie tuż po wstaniu, a pieczywo z miodem – dwie godziny przed startem.

Dobrym wyborem jest więc porządna dawka łatwo przyswajalnych węglowodanów. Jako mieszkanka Krakowa polecam obwarzanka z masłem i miodem. Cały to zbyt dużo, może obciążyć żołądek, ale połówka dla kobiety jest w sam raz. Dobrze też sprawdzi się crosissant. Można też spróbować samodzielnie wypiekanych ciastek owsianych. Nie na każdego dobrze działają – u mnie przyspieszają pracę układu pokarmowego i nie czuję się pewnie na trasie... Zjadam je tuż po biegu i są solidną dawką energii na pierwszy ogień.

Pastaparty?
Początkowo zjadałam na kolację makaron z lekkim sosem. Niestety pastaparty u mnie się nie sprawdza. Zwykle nie jadam kolacji, więc wieczorny posiłek bywał zbyt dużym obciążeniem. Nie potrafię się wówczas wyspać, a i rano nie czuję się przesadnie lekko. Zapewne sprawdza się dla osób z szybkim metabolizmem – zatem kolejny raz trzeba powiedzieć jedno – każdy powinien wypracować swoją metodę na odżywianie przed startem, w zgodzie ze swoim smakiem oraz predyspozycjami organizmu.
A jak ważne to zagadnienie każdy biegający na pewno miał okazję sprawdzić. Złe śniadanie potrafi pogrzebać marzenia o zamierzonych wynikach, albo odebrać całość przyjemności z treningu, a czasem wręcz go uniemożliwić.
Bieganie zatem nie jest tylko zbieraniem kilometrów – wymaga zaangażowania wielu aspektów życia – bardzo ważna jest odpowiednia dieta, należy też włączyć inne formy treningu, wzmacniać całe ciało, a do tego wysypiać się i dbać o odpowiednią regenerację.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2016 Ściana , Blogger