Nie zawsze chodzi o wynik – V Bieg Fundacji Tesco Dzieciom


Impreza charytatywna organizowana przez Fundację Tesco Dzieciom na stałe wpisała się w kalendarz krakowskich imprez biegowych. Organizowana już po raz piąty zgromadziła kilkuset amatorów sportu – od tych najmniejszych po seniorów. 



Biegł Główny 10 km przed startem


Mieć cel
Tym razem Fundacja Tesco Dzieciom zbierała na zakup specjalistycznego robota dla Uniwersyteckiego Szpitala Dziecięcego w Krakowie. Prodrobot to zautomatyzowany trenażer chodu, który służy małym pacjentom z dysfunkcjami narządu ruchu w rehabilitacji kończyn dolnych. Nieoceniona pomoc przy odtwarzaniu anatomicznego wzorca chodu. Tym bardziej się cieszę, że zbierano właśnie na ten cel. Goniąc za wynikiem łatwo zapomnieć, że są osoby, dla których spokojny spacer jest wysiłkiem ponad miarę, że są osoby, które marzą, by stanąć o własnych siłach. Dlatego dzisiaj nie biegłam po wynik. Nie tylko z tego powodu, że pogoda wybitnie nie sprzyjała życiówkom. Chciałam po prostu być częścią tej imprezy, dołożyć swoje trzy grosze.

Organizacja
Bieg główny odbywał się na dystansie 10 km, do tego na Błoniach był zorganizowany Bieg Rodzinny na 3,5 km, biegi dla dzieci od 50 m w górę oraz bieg na szpilkach. Niczego absolutnie nie można zarzucić organizatorom biegu. Były nawet podstawione darmowe autobusy, które zawoziły uczestników biegu na 10 km na miejsce startu – na Bulwary. Wszystko było wspaniale przygotowane, trasa świetnie zorganizowana, mnóstwo wolontariuszy – stewardów oraz służby można było spotkać co kilometr.
Synek pierwszy raz wziął udział w biegu, pokonał swoje 50 metrów nieco oszołomiony. To był najsłabszy punkt imprezy. Tłum kłębiących się rodziców, mało miejsca, w rezultacie bieg to był szybszy spacer w kłębiącej się gromadzie zaaferowanych rodziców i niewiele rozumiejących z tego wszystkiego maluchów.  Trzeba jednak przyznać, że impreza była świetnie przygotowana dla dzieci – było mnóstwo dodatkowych atrakcji – od baniek mydlanych, przez malowanie, trampoliny, wóz strażacki, gra w piłkę... Więc Bieg Fundacji Tesco Dzieciom to przede wszystkim piknik rodzinny, a przy okazji bieg w szczytnym celu. Na pewno świetna promocja aktywnego spędzania wolnego czasu.



medale!
Dycha
Start na dychę w upale... Trzeba powiedzieć szczerze - to nie należy do moich największych przyjemności. Warunki były naprawdę bardzo ciężkie, bo w Krakowie – wiadomo – trasy nie są idealnie płaskie. Szczególnie trudnym momentem był podbieg koło Mostu Zwierzynieckiego w okolicach piątego kilometra. A na niebie ani chmurki, iście letnia spiekota. Mimo wszystko w stosunku do zeszłorocznej edycji udało mi się poprawić wynik. Przebiegłam ten dystans w 00:49:25, co jest gorszym wynikiem od mojej życiówki, ale jak na warunki biegu - nie mogę narzekać. W Biegu Rodzinnym brał udział Tomasz i przebiegł 3,5 km w czasie 00:16:04, a Adaś... przebiegł swoje pierwsze zawody! Jestem więc dumna i zadowolona.
Muszę powiedzieć jeszcze o pakiecie startowym, który jest bardzo bogaty – sponsorzy nie oszczędzają i dostaje się wór słodyczy, wodę, izotoniki. Strefa gastro po biegu również wypełniona jest gratisami po brzegi. Można się najeść, napić pod korek, a potem napakować do siat różnorakich dóbr. Nie mam złudzeń, pewnie to właśnie przyciąga taką ilość uczestników, pewnie nie zawsze chęć pomocy jest na pierwszym miejscu.


Niemniej oceniając bieg - niczego temu startowi nie brakuje, jest w pełni profesjonalnie przygotowany. Dla mnie osobiście to bardzo ważne zawody – dlatego polecam je z czystym sumieniem.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2016 Ściana , Blogger