There is no finish line – Nike Air Pegasus 28 i 32

Kupiłam moje pierwsze Pegasusy nie wiedząc, że to but legendarny. Przymierzyłam i od razu wiedziałam, że to jest mój but i że nieprędko się z nim rozstanę. Dopiero później dowiedziałam się, jak długą ten model przebył drogę.

Historia firmy Nike sięga 1964 roku, kiedy to jej założyciele Bill Bowerman i Phil Knight zaczęli myśleć nad tworzeniem obuwia sportowego. W czasie wieloletniej działalności firmy stworzyli prawdziwego giganta, który oferuje sportowcom najlepszej jakości buty, odzież i akcesoria. Wiele z ich produktów posiada miano kultowych i jednym z nich niewątpliwie są buty do biegania Nike Air Pegasus.

Grecja antyczna
Nazwa Nike, oczywiście, pochodzi od greckiej bogini zwycięstwa Nike, opiekunki sportowców i wojowników, przedstawianej jako piękna kobieta ze skrzydłami (Imienia bogini nie czytamy najk!). Pegasus to po prostu pegaz, czyli mitologiczny skrzydlaty koń. Air – powietrze. Buty Nike Air Pegasus są więc mocno uskrzydlone, ale czy rzeczywiście uskrzydlają i pozwalają latać w powietrzu?

Twórcą pierwszego Nike Pegasusa jest Mark Parker, manager do spraw wzornictwa zaawansowanych produktów w latach 80-tych. But zaprojektowany jako prosty, wytrzymały i szybki miał być dostępny cenowo i być produktem optymalnym dla większości biegaczy. Pierwszy model pojawił się w 1982 roku i przez niemal 15 lat był filarem produktów oferowanych przez Nike. Później niestety Pegasusy straciły na popularności, co spowodowało daleko idące modyfikacje modelu i ulepszenia. Po serii lepszych i gorszych eksperymentów model z 2004 roku wrócił na biegowe salony i stał się jednym z najpopularniejszych butów biegowych. Kolejne edycje tego buta w dalszym ciągu udowadniają, że jest to but idealny dla początkujących biegaczy z neutralną stopą, poszukujących komfortu i lekkości, co zapewnia dość duża amortyzacja.


 
fot. "Richie". Pegasusy 28. Latam! 


Nike Air Pegasus 28
Pierwsze moje Pegasusy to model 28. I muszę przyznać, że pierwsze wrażenie po założeniu tych butów było wprost fantastyczne. Buty lekkie, dobrze amortyzowane, do tego dynamiczne i zrywne dzięki swojej podeszwie. Wybiegałam w nich około 2000 kilometrów i sprawdzały się idealnie w każdych warunkach. Biegałam w umiarkowanym terenie, po asfalcie, w lecie, w zimie – zawiodły mnie jedynie podczas znacznego oblodzenia, ale nie znam butów, które by sobie poradziły ze „szklanką”. Dzięki dużej amortyzacji były idealne do biegania po twardej nawierzchni. Wysoki i twardy zapiętek solidnie trzymał stopę. Zwykle szukam twardszych butów, w których stopa umiejscowiona jest głęboko. Daje mi to poczucie bezpieczeństwa, które jest dla mnie szczególnie ważne po bardzo starym urazie kostki (który lubi czasem o sobie przypomnieć). Tym modelem byłam zachwycona i do tej pory to moje ulubione buty. Kupiłabym je jeszcze raz. Zresztą do tej pory powtarzam – nie możesz się zdecydować na żaden but? Kup Pegasusy.




Nike Zoom Air Pegasus 32
Bezpośrednio po 28 kupiłam model 32 i to był spory przeskok. To w dalszym ciągu but treningowy, z bardzo dużą amortyzacją. Dość lekki – 330 gramów, z dropem 10 mm.

Cholewka buta w stosunku do modelu 28 jest płytsza, do tego mocniej wycięta, co początkowo mnie rozczarowało.
Można odczuwać lekką niestabilność pięty. Stopa nie jest osadzona w bucie głęboko, ale podczas użytkowania okazało się, że system Flywire nieco poprawia trzymanie stopy.




Flywire to żyłki mocujące sznurówki do podeszwy buta. Język jest zszyty z cholewką, co jest naprawdę bardzo wygodne. Podeszwa z pianki Chushlon oraz poduszki gazowe dobrze amortyzują, do tego but jest przyczepny.
podeszwa


Solidne wykonanie i niesamowita wygoda sprawiają zaś, że to bardzo uniwersalny model, do codziennych treningów. Polecam jednak go zmierzyć, nie każdemu tak duża amortyzacja jest potrzebna, a i niektórym osobom może przeszkadzać lekka niestabilność pięty.


szeroka paleta kolorów!


W tym modelu biegałam niecały rok. Po 1500 km musiałam je zmienić, ponieważ zrobiły się z nich po prostu kapcie. Zbyt duża amortyzacja niestety sprawia, że but jest mniej trwały. Dziś już wiem, że nie potrzebuję tak dużej amortyzacji, ponieważ jestem lekka i biegam szybko. Nie mam też problemów ze stawami, biegam ze śródstopia i biegam dużo.

Tomek też ma swoje Pegasusy i jest bardzo zadowolony.


Muszę dodać, że buty świetnie nadają się do chodzenia po mieście czy treningów na przykład na siłowni. Buty ładnie wyglądają i są bardzo wygodne – dużo widuję osób na ulicy chodzących w Pegasusach.

Całkiem niedawno przeczytałam Urodzonych biegaczy McDougalla, który przypisuje firmie Nike większość problemów z kontuzjami u biegaczy. Nike rzekomo jest odpowiedzialna za wylansowanie mody na zbyt amortyzowane buty, które doprowadzają do destrukcji układu kostno-stawowego człowieka. Książka narobiła sporo zamieszania wśród projektantów butów, zaczęto projektować obuwie do biegania naturalnego. Nike również znalazła na to zapotrzebowanie swoją odpowiedź, ale nie jest to odpowiedź dla każdego biegacza. Bosi biegacze na ścieżkach to w dalszym ciągu jest ewenement. Nie zgadzam się z McDougallem, uwielbiam Pegasusy. Nike to olbrzymia korporacja, niepozbawiana wad, mająca na swoim sumieniu liczne grzeszki, ale tworzą naprawdę solidne produkty dla sportowców. Można oczywiście biegać we własnoręcznie zrobionych sandałach ze starej opony, ja wolę jednak nowocześniejsze obucie.

Podsumowując Nike Zoom Air Pegasus 32 jest to idealny but dla początkujących biegaczy do codziennych treningów. Bardzo wygodny, a do tego ładny. Duża amortyzacja doskonale tłumi wstrząsy i ochrania stawy. Polecam go z czystym sumieniem, ale... nie dla każdego.
Cudeńko! Ale za kwiatuszki trzeba ekstra zapłacić...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2016 Ściana , Blogger