13. Krakowski Bieg Sylwestrowy – Kraków się dusi

Chętnie biorę udział w Krakowskim Biegu Sylwestrowym. To jeden z moich ulubionych startów, atmosfera jest fantastyczna –  przebrani biegacze z rodzinami, dzieci, psy – tworzą radosny korowód najdziwniejszych postaci. Niestety poważnie zastanawiam się, czy nie pobiegłam ostatni raz w tym biegu.



przed startem



Dwa dystanse
Uczestnicy sylwestrowej zabawy mieli do wyboru dwa dystanse: Radosną Dziesiątkę i Smoczą Piątkę. Start i meta zostały usytuowane w tym roku na Małym Rynku. We wcześniejszych edycjach startowaliśmy z Rynku Głównego. Bieg przebiegał malowniczą trasą – Planty, Bulwary – zawsze świetnie się prezentują. Pogoda natomiast była wyśmienita, lekki chłodek, słońce. Trasa została dobrze przygotowana, ciepła herbatka w punkcie odżywczym, pożywny żurek na mecie. Dla wszystkich uczestników na mecie czekały medale, dla przebranych dodatkowo małe szampaniki. W pakiecie startowym dostaliśmy też jakąś szmatkę, ale póki co zupełnie nie wiem, co czego służy. Medal natomiast bardzo ładny.

Tegoroczny po prawej



Pożegnać stary, przywitać nowy.
Biegacze, jak co rok, kompletnie zaskoczyli mnie wyobraźnią. Przebrania były rewelacyjne, na szczególną uwagę zasługuje dobczycka drużyna, którą mijałam i zaczekałam na nich ma mecie. Banda czarnoskórych dzikusów wśród okrzyków plemiennych niosła kocioł, w którym palone było kościelne kadzidło. Dymiło strasznie, ale wniosło nieco nabożnej atmosfery. Biegły księżniczki, smerfy, smoki, Darthy Wadery, renifery, mikołaje, Olaf z Elzą i Anną – byli tam wszyscy. Obszerna galeria zdjęć na przykład tutaj – Ryszard „Richie” Kułaga. Zapraszam do oglądania.


Dobczyce - moi ulubieńcy!


Kraków się dusi
Kraków jest znany na całym świecie. Piękne miasto, absolutnie unikalne zabytki i... smog. To autentyczny wstyd i hańba dla kraju. Normy w Sylwestra były przekroczone niewyobrażalnie. Zastanawiam się, czy ludzie palący w piecach kiepskim opałem (i śmieciami), ze swoimi siedzeniami wmurowanymi w samochód tego nie czują? Kraków się po prostu dusi.
Wbiegłam na metę i rozkaszlałam się na kilka minut. Do tej pory gryzie mnie w gardle. Żal było mi odpuścić imprezę, którą tak lubię. Szybko pożałowałam tej decyzji.


http://smogwawelski.org

Ja i mój mąż jesteśmy rowerzystami, z auta korzystamy bardzo rzadko. Mieszkam na osiedlu otoczonym przez domki jednorodzinne, które kiedyś były wsią i zostały wchłonięte przez miasto. To, jak powszechne jest palenie w domach byle czym, śmieciami, jest dla mnie absolutnym skandalem. Wracam wieczorem z treningu śmierdząca ogniskiem, syfem, brudem. Nie da się tutaj żyć. Alternatywą jest oczywiście maska antysmogowa, niemniej problem od tego nie zniknie. Dzięki ustawie antysmogowej jest prawne narzędzie do regulacji w zakresie stosowania opału. Niemniej zmiany muszą nastąpić w każdym z osobna. A mam wrażenie, że jest potężna grupa osób, którym jest wszystko jedno. Wszystko jedno, czy oni lub ich dzieci od tego powietrza umrą.

Poważnie zastanowię się nad kolejną edycją Krakowskiego Biegu Sylwestrowego, ponieważ naprawdę boję się o swoje życie. Bieganie w takim powietrzu to proszenie się o śmierć. Nadmienię tylko, że organizatorzy biegu o smogu nie wspomnieli ani raz, a przecież pomiary są robione na bieżąco, są systemy prognozowania. Smog nie był zaskoczeniem. Nie pojawił się ani komunikat o zagrożeniu, ani nie padła prośba o maski antysmogowe. A nade wszystko nie pojawiła się prośba o pozostawienie malutkich dzieci w domach. Cóż, show must go on. Bardzo się zawiodłam.




Współczuję więc sobie i Krakowowi, regionowi i Polsce. I przykro mi, że Nowy Rok zaczynam w ten sposób.


Życzę więc przede wszystkim zdrowia. Wszystko inne sobie kupimy.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2016 Ściana , Blogger